Logo Beauty Rebel
BE A REBEL.
Beauty Rebel to styl życia. Bądź sobą. Myśl samodzielnie. Kochaj świat i ciesz się jego pięknem. Wybieraj to, co najlepsze - dla twojej skóry i dla Ziemi.
OBSERWUJ NAS:

Organiczne Kosmetyki | Niszowe Marki

Bezpłatna dostawa od 300 zł

  • Brak produktów w koszyku.
Na górę
Dziewczynka z pękiem strzał

Jednym z moich pierwszych dziecięcych wspomnień jest stara maszyna do pisania. W pełni manualna, ciężka, czarna i lśniąca, z wystającymi, okrągłymi przyciskami.

 

Zdecydowałam wtedy, że zostanę pisarką.

I wojowniczką.

 

Moją ulubioną postacią była Kriss de Valnor, stworzona przez polskiego rysownika, Grzegorza Rosińskiego i belgijskiego scenarzystę, Van Hamme’a. Czarnowłosa, niezależna i dzika Kriss, potrafiła pokonać każdego mężczyznę i nikomu nie dawała się usidlić. Była odrębną postacią, nie tłem. Fascynowała mnie.

Poprosiłam ojca, aby zrobił dla mnie łuk. Moimi strzałami były patyczki – niezaostrzone i zbyt kruche, aby zrobić komuś krzywdę ale wystarczająco realne, by w wyobraźni pokonywać wrogów, jeździć konno i przemierzać ciemne lasy oraz odległe planety.

 

W swoich zabawach byłam nieustraszona.

W prawdziwym świecie bałam się wielu rzeczy.

 

Mój ojciec był alkoholikiem. Zmarł kilka lat temu, wyniku ciężkiej, wyniszczającej choroby. Wymazałam przeszłość z pamięci, jakbym ścierała gumką ołówek. Została mi garstka wspomnień. Niektóre wracają w snach. Dr Jekyll i Mr Hyde. Na trzeźwo wrażliwy. Świetnie wykształcony i hojny. Przynosił do domu gołębie ze złamanym skrzydłem, bezdomne kotki, które stawały się domownikami. Po alkoholu agresywny, pozbawiony godności, o pustych oczach. Strach, awantury, mój brat z rozciętą głową. Zimno i zmęczenie, kiedy spacerowaliśmy po okolicy, w nocy, z naszą mamą, czekając aż minie najgorszy etap agresji. Bezsilność. Mała tragedia jednej, anonimowej rodziny.

Chimamanda Ngozi Adichie

Chimamanda Ngozi Adichie jest nazywana pisarką feministyczną. Czy to źle? Jeszcze kilka lat temu odbierałam feminizm negatywnie. Kojarzył mi się z agresywnymi kobietami, które chcą, abyśmy przypominały mężczyzn. Bardzo się myliłam. Nie miałam żadnej edukacji w tym temacie. Dziś wiem, że bez feminizmu nie miałybyśmy podstawowych praw obywatelskich. Że, dzięki odważnym kobietom, w krajach trzeciego świata powstają szkoły, w których dziewczynki mogą się uczyć na równych prawach z chłopcami. Dostają też ciepły posiłek, odkrywają istnienie antykoncepcji i zdobywają wiedzę oraz umiejętności, aby zmienić los swój i swoich rodzin.

Dzięki feministkom uczymy się otwarcie mówić o problemach takich jak przemoc i alkoholizm w rodzinie. Gdyby moja mama została wychowana na feministkę i ktoś chciałby jej wysłuchać, być może uzyskałaby pomoc – dla siebie i mojego ojca. Wspólnymi siłami wyprowadziliby go z nałogu. Została jednak wychowana tak, by przetrwać – zdobyć wykształcenie, zarabiać i być niezależną finansowo, utrzymać rodzinę. W tej historii nie było miejsca na nią samą, jej marzenia i pasje. Nie mogła pomyśleć o sobie. Nie była feministką. Mój ojciec też nie był feministą. O pewnych rzeczach nie wypadało mówić.

Dziś coraz więcej kobiet – i nie tylko kobiet – otwarcie mówi o problemach  w rodzinie, depresji, upokorzeniu. Dzięki przełamaniu milczenia można pomóc sobie i innym. Czy ma to negatywne skutki? Oczywiście. Zdarzają się nadużycia i nieuzasadnione oskarżenia, próby zwrócenia na siebie uwagi. To skutek uboczny takich inicjatyw jak #MeToo. Nie zmienia to jednak faktu, że w szerszej perspektywie mogą one zmienić los tysięcy kobiet, stać się dla nich ratunkiem.

Wszyscy powinniśmy być feministami. I przeczytać esej Chimamandy Ngozi Adichie. Bez względu na płeć. Adichie mówi o feminizmie z ogromną klasą. Z wyczuciem. Jest przy tym kobieca, nie wstydzi się makijażu, kolorowych sukienek, obcasów. Nie chowa się za zachowawczym strojem, by mężczyźni ją szanowali. Wierzy w ich szacunek, wymaga go i sama szanuje mężczyzn. Ma szacunek do samej siebie.

Margaret Atwood

Niedawno spotkałam koleżankę z dzieciństwa. Młodą mamę. Powiedziała mi, że nie ma czasu na książki i filmy, ale telewizor musi być włączony. Tak żeby coś szło. Po godzinie rozmowy zorientowałam się, że nie mamy już wspólnych tematów. Jej poglądy były ściśle uformowane, tak, jakby dopuszczała do świadomości tylko informacje sączące się z ekranu, zasłyszane w poczekalni, przeczytane w pośpiechu w jakimś magazynie. Widzenie tunelowe. Jak świat oglądany przez skrzydła podręcznych, nakrycie głowy, które chroniło kobiety przed pożądliwym wzrokiem mężczyzn i zmniejszało zasięg wzroku tych, którego nosiły.

Opowieść podręcznej Margaret Atwood to jedna z najważniejszych książek naszych czasów. Antyutopia, która przestrzega przed totalitaryzmem i przymykaniem oczu na politykę. Historia o tym, jak w ciągu kilku lat można całkowicie podporządkować sobie ludzi, zastraszyć ich, zgnoić. Odebrać im własność i godność. Odebrać prawo do miłości.

 

Nolite te bastardes carborundorum. Nie daj się sukinsynom.

Językowy żart, który jest przesłaniem książki Atwood.

 

W Opowieści podręcznej jednostka wymiera. Ludzie są podzieleni na grupy. Odgórnie ustala się zasady, ubiór, obowiązki. W wywiadach Atwood przyznaje, że napisała tę książkę ku przestrodze. By nauczyć ludzi kwestionować złudne poczucie bezpieczeństwa, uodpornić się na manipulację. Mieć odwagę myśleć samodzielnie. I wybierać życie zamiast wegetacji.

Donna Tartt

Donna Tartt to najbardziej tajemnicza autorka z całej czwórki. Ubiera się elegancko i po męsku, żyje z dala od świateł fleszy. Pisze bez pośpiechu. Wydanie na świat jednej powieści zajmuje jej dziesięć lat. Napisała trzy. Ostatnia, Szczygieł, jest moją ulubioną. Właśnie trwają prace nad jej ekranizacją. Reżyseruje, znany z serialu Detektyw, John Crowley, w bohaterów wcielą się między innymi Nicole Kidman i Jeffrey Wright. Theo, bohater Szczygła traci matkę jako chłopiec, w wyniku zamachu bombowego. Dorasta, tułając się  po Ameryce i próbując znaleźć swoje miejsce w życiu innych ludzi  – rodziny zastępczej, uzależnionego od hazardu ojca i w końcu – samotnego handlarza antykami.

Bohaterka innej książki Tartt, Mały Przyjaciel, to dziewczynka próbująca wytropić mordercę swojego małego braciszka. Tajemna historia jest opowieścią o grupie studentów kultury antycznej, którzy, zafascynowani wykładowcą, tracą kontrolę nad własnym życiem. Dzieciństwo i dorastanie jest w książkach Tartt niebezpieczne i pełne wyzwań. Doświadczenie formuje bohaterów, szlifuje ich charakter. Na pewne rzeczy nie mamy wpływu, na inne tak. Nie zmienimy przeszłości, ale możemy zmienić swoją teraźniejszość i przyszłość.

Pisane latami powieści są pełne dopracowanych detali, pięknego języka i zmysłowych opisów. Każde słowo, każda pauza, ma swoje miejsce. Czytanie książek Donny Tartt jest jak delektowanie się ciemnym, wytrawnym winem i najlepszą czekoladą.

Harper Lee

Od pewnego czasu zabieram się za głośny tytuł  Why I’m no longer talking to white people about race. Książka została zainspirowana wpisem na blogu, który wywołał żywą dyskusję na temat rasizmu i dyskryminacji. Czy w krajach zachodnich one nadal mają miejsce? A może to skutek przewrażliwienia, złego odbioru? Czy drobnostki mogą zranić bardziej, niż jawna agresja?

Oprócz słynnej Zielonej Mili Stephena Kinga, jedną z moich ulubionych powieści jest Zabić drozda Harper Lee. Opowieść dorastającej, białej dziewczynki, która obserwuje swojego ojca, przeciwstawiającego się presji społecznej i stającego w obronie czarnoskórego mężczyzny.

Wczorajszego wieczoru dyskutowaliśmy z Tomkiem i moją kuzynką, Klem o tym, skąd się biorą uprzedzenia – rasowe, klasowe, historyczne. Jak wyglądałby świat, gdyby ludzie na chwilę zapomnieli o przeszłości, rodzinnych historiach, poglądach, które im wtłoczono. Ocena drugiego człowieka opierałaby się wyłącznie na bezpośrednim doświadczeniu. Bez bagażu uprzedzeń i lęku. Czasem mam wrażenie że historia niczego nas nie uczy. Powielamy w kółko te same schematy. Z góry określamy świat, którego jeszcze nie poznaliśmy.

Nie bez powodu bohaterką książki Harper Lee jest dziewczynka. Dzieci nie są jeszcze zepsute uprzedzeniami dorosłych. Tylko dziecko potrafi opowiedzieć historię obiektywnie.

A pisarz – świetnie ją poprowadzić.

Czytanie dla przyjemności

Jak czytam książki? W wygodnym fotelu, na kanapie, na krześle w kuchni mojej mamy. Z kubkiem świeżo zaparzonej kawy, filiżanką herbaty, kieliszkiem wytrawnego wina. Z muzyką Johna Coltrane w tle lub śpiewem ptaków za oknem. Otulona kocem. Z talerzykiem pełnym kawałków gorzkiej czekolady, posmarowanych domowym masłem orzechowym. Z  pachnącą maseczką ELDE na twarzy. Czytanie jest zmysłowe. Nawet, jeśli temat książki jest ciężki, inteligencja i wrażliwość z jaką została napisana, inspiruje mnie i zachwyca.

 

A teraz wyłącz telewizor. Sięgnij po książkę.

Właściwie wcale nie musisz tego robić.  Zrób to, na co masz ochotę.

Na tym polega wolność wyboru.

 

 

 

Zdjęcie: GUCCI by Inez Van Lamsweerde & Vinoodh Matadin modelka: Charlotte Casiraghi,

 

Copywriter. Storyteller. Makijażystka. Buntowniczka. Yoga Girl. Dawniej zafascynowana luksusowymi markami, dziś świadomie wybierająca produkty, które stosuje prywatnie i w pracy. Wierzy w wartość piękna bez okrucieństwa, transparentnego marketingu i idee fair trade. Udowadnia, że naturalne, etyczne kosmetyki mogą być skuteczne, luksusowe i piękne. Od 2015 współtworzy Beauty Rebel.

FOLLOW ME: